Szykuje się przewrót w TK? „Święczkowski już nie może tak hasać”

Dodano:
Jerzy Stępień o zmianach w Trybunale Konstytucyjnym Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski
Jerzy Stępień krytykuje kandydaturę Macieja Berka do TK. Były prezes Trybunału ostrzega przed upolitycznieniem instytucji i podaje własny przykład.

Jerzy Stępień krytycznie ocenia pomysł zgłoszenie kandydatury Macieja Berka na sędziego TK. – Te ruchy budzą mój niepokój. Nie jestem w gronie zbulwersowanych, tylko uważam, że to błąd. Koalicja rządowa zgłosiła kandydata w ramach przepisów uchwalonych przez PiS i zaakceptowanych przez Karola Nawrockiego, a deklarowała inne standardy. Wejście w życie nowej ustawy prezydent uniemożliwił, odsyłając ją pod opiekę Bogdana Święczkowskiego z wiadomym skutkiem – tłumaczył prawnik w rozmowie z Na Temat.

– Okazało się, że dla tej koalicji wybory według prawa narzuconego przez PiS i pilnowanego przez Karola Nawrockiego są wygodniejsze niż według przepisów uchwalonych przez tę większość parlamentarną. To paradoks – dodał.

Jerzy Stępień ostrzega rząd. Podaje własny przykład

Były prezes TK przekonywał, że przy wyborze sędziów najważniejsza powinna być ich niezależność. Jako przykład przywołał własne doświadczenia. Zanim trafił do Trybunału, był senatorem, a wcześniej pracował w rządzie Jerzego Buzka.

– Sam chętnie podaję swój przykład, bo chciałbym, żeby wyciągnąć z niego naukę. Choć też bądźmy szczerzy: moja pozycja podsekretarza stanu w rządzie Jerzego Buzka była politycznie żadna – zastrzegł.

Jako sędzia TK musiał zmierzyć się z kwestią własnego udziału w pracach nad ustawą, którą wcześniej jako senator poparł. – Kiedy zostałem sędzią TK, pojawił się problem w postaci ustawy o stosunku do Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Głosowałem nad nią jako senator, więc zapytałem kolegów, czy obowiązujący w Trybunale zwyczaj każe mi się wyłączyć – wspominał.

Ostatecznie uznano, że sam udział w głosowaniu nie był przeszkodą w orzekaniu. Po latach sprawa trafiła jednak do Strasburga. – Okazało się, że to był słaby punkt tego orzeczenia. Żeby nie doszło do skandalu międzynarodowego, rząd zaproponował Kościołowi Prawosławnemu ugodę, zapłacił parę milionów złotych i sprawę zamknięto – opowiadał.

– Ja jednak nadal uważam, że mój przypadek powinien być nauczką na przyszłość. Trybunał powinien być maksymalnie niezależny i apolityczny. A jeśli miałby być inny, to lepiej, żeby go w ogóle nie było – podkreślił były prezes TK.

Będzie przełom w TK? Stępień wskazuje na „ósemkę”

W ocenie Jerzego Stępnia sytuacja może zmienić się wraz z wyborem ósmego sędziego. – Do tego momentu szanse na jakiekolwiek zmiany w TK były małe. Z chwilą, kiedy pojawia się "ósemka", mamy jednak nową jakość: większość, co może ograniczyć wpływ obecnego prezesa TK – ocenił.

– Bogdan Święczkowski już tak hasać nie może, rozpoczyna się proces odbudowywania pozycji Trybunału. Sędziowie, którzy tam są, najprawdopodobniej przyłączą się do tej większości – przewiduje.

W tym kontekście prawnik przypomniał sytuację z 1989 roku, kiedy do Trybunału trafili sędziowie wskazani przez Komitet Obywatelski „Solidarności”. – Oni nadali ton, a reszta pokornie się przyłączyła – mówił.

Według Jerzego Stępnia kluczowe będzie to, kto otrzyma nominację. – Można podejrzewać, że ktoś u władzy marzy sobie, że skoro na ósmego sędziego wskazuje swoją dotychczasową prawą rękę, to on będzie de facto decydentem w Trybunale. Nie tak miało być. Nie potrzebujemy politycznego spektaklu i odbijania TK na białym koniu. Wystarczyło, żeby ta "ósemka" należała do grona dobrych, doświadczonych prawników, znanych ze swej niezależności i mocnego charakteru – podsumował.

Źródło: Na Temat
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...